Lutowa pliszka siwa

Zbyt wczesny ten powrót naszej rodaczki do kraju. Po kąpielach w promieniach słońca Afryki wylądowała na zmarzniętych rozlewiskach pól mazowieckich nizin z nadzieją na rychłe znalezienie partnera, założenie gniazda i na chmary owadów nie do przejedzenia, a tu… tylko pustka, pustka i żadnej bratniej duszy. Z rozżaleniem wpatrywała się w ślizgawkę i uwięzione w niej stada drobnych muszek. Od czasu do czasu dziobnęła jakąś z roztopów, przy czym komicznie rozjeżdżały się jej na lodzie nóżki. Piotrek