Ptasie esperanto

Każdy ptasi gatunek porozumiewa się za pomocą innych sygnałów dźwiękowych. I np. w odgłosach ortolana albo trznadla możemy usłyszeć fragment linii melodycznej z V symfonii Beethovena, a malusieńki kopciuszek potrafi zgrzytać jak zatarty silnik samochodu. Ale mimo tych międzygatunkowych różnic językowych jakoś każdy ptak rozumie, gdy chodzi o ten jeden wyśpiewywany czy wykrzykiwany komunikat ostrzegawczy: „Uwaga!!! Człowiek na horyzoncie!!!”. Nawet jak wyćwierka go jakoś tam po swojemu przysłowiowy wróbel na dachu. Wtedy wszystkie pliszki i pleszki, potrzosy i kosy w okolicy naraz zrywają się do ucieczki. To dlatego tak trudno podejść i obserwować ptaszki, na których nam zależy. Na zdjęciu: bocian i czapla łowią ryby w rzece. Bociek to akurat niemy ptak i potrafi co najwyżej zaklekotać. Wyskoczyłem z krzaków! Czapla zaskrzeczała! Bociek uciekł pierwszy. Piotrek