Jeśli przypadkiem natkniemy się na człapiące samotnie pisklę i na widok takiej bezradnej istotki żal ściśnie nam serce, nie pakujmy jej pochopnie w pudełko i nie pędźmy do leśniczego. Zanim przystąpimy do jakiejkolwiek akcji ratunkowej, upewnijmy się, czy młode naszej pomocy w ogóle potrzebuje. Bo zazwyczaj jest tak, że smyk wyskakuje z gniazda, zanim potrafi jeszcze latać i idzie… Idzie przed siebie, gdzie go nogi niosą. Ale podczas wędrówki jest bacznie obserwowany „z góry”. Przez rodziców. I dokarmiany. Naszej pomocy potrzebują natomiast ptaszki ledwie co opierzone, ranne bądź dorosłe osobniki – ofiary zderzenia z szybą, samochodem. Na zdjęciu młodociany kwiczoł, który pierwsze twarde lądowanie zaliczył na dachu samochodu. Piotrek