Uszatki

Teren tuż przy Zespole Szkół nr 1 im. prof. Romualda Cebertowicza w Głownie opanowały uszatki. Sowy uszatki. Jest ich tam bardzo dużo. Czasami tylko pięć, a czasami może być nawet dwadzieścia. No, opanowały to trochę za dużo powiedziane, ale z pewnością tak bardzo polubiły towarzystwo uczniów, że codziennie przesiadują na płaczącej wierzbie, której gałęzie niemalże zaglądają w szkolne okna. O, przepraszam, bo znów też i nie codziennie, bo wyłącznie od poniedziałku do piątku. Czyli wtedy, kiedy szkoła tętni życiem, kiedy trwa nauka! A w weekendy sów po prostu nie ma! Nauczyciele nie kryją zdumienia, choć z drugiej strony mówią jednogłośnie że „w końcu sowa to symbol mądrości!”. Szkoła dostała dofinansowanie z Unii Europejskiej na kursy przyuczenia zawodowego: na ślusarza, spawacza, grafika komputerowego. – Może należałoby postarać się o poszerzenie zakresu nauczania o zawody związane z przyrodą?! – z uśmiechem wyszeptała mi jedna z nauczycielek. Uczniowie codziennie obserwują szkolne uszatki. Robią zdjęcia telefonami. Rywalizują, kto więcej się ich doliczy. Mnie akurat 6 lutego udało się wypatrzeć dziesięć. Piotrek