Żuraw z Afryki

Ta historia przydarzyła się miesiąc temu państwu Pietrzakom ze Rzgowa. O poranku. I od tamtej pory, zawsze o poranku, powtarza się już dzień w dzień. Rodzina budzi się, podciąga w oknach żaluzje i widzi, że w ich ogrodzie przechadza się żuraw. Ale żeby tam taki zwyczajny żuraw, nasz, polski. Nie! Żuraw koroniasty – rodem z Afryki. Kuba – tak go nazwali Pietrzakowie – przebywa na trawniku Pietrzaków aż do wieczora. Sąsiedzi rodziny rzucają mu jedzenie dla kur, a jeden z nich – to nawet łapie dla Kuby żaby. – Równo o godzinie 18 Kuba unosi skrzydła, tańczy (jak to w zwyczaju żurawi), kłania się wszystkim – mówią Pietrzakowie – i leci na dach najwyższego domu w okolicy. I śpi tam. Jak bocian. Do rana. Może Kuba uciekł z jakiejś hodowli?! Nie wiadomo. Piotrek