Potrafi wystrychnąć na dudka

Mieszkam w betonowej dżungli. W Łodzi. I gdy nagle dopada mnie chęć „poptaszenia”, to idę do parku podglądać pełzacza. Malutki ptaszek nie stroni od ludzi, a mimo to nie zdołałem mu się dobrze przyjrzeć. Ma króciutkie nóżki, którymi tak szybko przebiera, że wydaje się, iż nie chodzi, tylko pełza. A pełza po drzewach. Z tym że jak podejdzie się do niego zbyt blisko, to chowa się za pniem. Znika. Zawsze wystrychnie mnie na dudka. Piotrek