Żeby obserwować kwokacza, niestety, trzeba położyć się plackiem na łące i czekać aż ten zdobędzie się na odwagę, żeby wyjść z trawy. Leżałem. Kwokacz wyszedł. Tuż za mną na asfalcie zatrzymał się autobus ze szkolną wycieczką. Dzieci przykleiły nosy do szyb, drzwi syknęły, kierowca wychylił się i krzyknął: – Potrzebuje pan pomocy?! Wystraszony ptak poderwał się do lotu. Chyba wszystkim dzieciakom udało się zobaczyć kwokacza. Piotrek