Przyjemne dźwięki

Kwilenie pisklęcia wilgi było słychać już chyba w całym spalskim lesie. Co jakiś czas przelatywał z drzewa na drzewo i wciąż tylko te jego nieznośne „piii! piii!”. Ale po półgodzinie z daleka usłyszałem przyjemne dla ucha dźwięki, jakby nawoływanie: „zofija, zofija, zofijjja!!!”. I po chwili obok malca usiadł jego tata. Piękny, cały żółty, w dziobie trzymał robaka. Młody trząsł się z radości jak galareta. O mało nie spadł z gałęzi. Chwycił robala. Tata odleciał. I znów zostałem sam na sam z tym „piii!!! piii!!!”. Piotrek