Piękny, ale brzydki

Bączek. Dziwny to ptak. I pewnie dlatego, ilekroć uda mi się go wypatrzyć, mam z nim związane też dziwaczne skojarzenie… W wyobraźni porównuję go do skrzypka światowej sławy – Paganiniego. Bynajmniej nie z powodu jakichś wielkich zdolności bączka związanych z muzyką, z wydobywaniem dźwięków – bo ten ptak, można powiedzieć, raczej tylko buczy – ale dlatego, że Paganini w związku ze swoim demonicznym wyglądem i nadludzkimi, wirtuozerskimi umiejętnościami posądzany był o konszachty z diabłem. Ponoć diabeł obdarzył go nie tylko wklęsłym obojczykiem, co ułatwiało mu trzymanie, ułożenie skrzypiec, ale i bardzo, ale to bardzo długimi palcami. I nagle (!) z przepastnej, czarnej toni trzcinowiska wyłonił się ON – BĄCZEK! Przygarbiony, z wykręconą w „s” szyją, stał na zbyt dużych i nieproporcjonalnych stopach. Coś buczał. A może nawet szczekał. Piotrek