Zimorodek nie pokazuje się nam zbyt często, a jeśli już, to jest tak szybki w locie, że nie da się za nim nadążyć. Jak wobec tego upolować wzrokiem takiego „strusia pędziwiatra”, by przez dłuższą chwilę móc nasycić się, nacieszyć przepięknym wybarwieniem jego piórek? Oto prosty przepis na to, jak oszukać przyrodę: trzeba znaleźć na rzece miejsce bez prądu (takie zakole) i wbić w brzeg dwumetrowej długości badyl; najlepiej suchy, bo łatwiej wchodzi w ziemię. Potem wystarczy już tylko rozsiąść się w odległości kilku metrów od tego miejsca i… poczekać. Zimorodek z pewnością zajmie miejsce na badylu. Bo uwielbia wpatrywać się z góry w płaskie lustro wody – za rybkami. Piotrek