Jastrzębiom się nie kłania

Na zdjęciach srokosz… I  choć ta nazwa ptaszka pewnie skojarzy się wszystkim ze sroką, to w przeciwieństwie do niej matka natura wyposażyła naszego bohatera z fotografii w oręż do łatwego uśmiercania drobnych ptaków i gryzoni. W zakrzywiony ostry dziób! Jeśli srokosza można w ogóle nazywać drapieżnikiem, to jest nim tylko – można powiedzieć – tak na pół. Jako nieco mniejszy od miejskiego gołębia nie stanowi podczas polowań konkurecji dla żadnego z silnych, stuprocentowych skrzydlatych zabijaków, ale akurat ten nasz cwaniaczek srokosz ma bardzo ciekawą umiejętność zawisania w powietrzu jak helikopter, by móc celniej i szybciej dopaść wypatrzonych ofiar. Częściej jednak –  z  wygody –  dogląda terenu z  jakichś wysoko usytuowanych miejsc. Najchętniej z  linii energetycznych wysokiego napięcia. Piotrek