Samczyk pleszki to jeden z piękniej wybarwionych ptaków Polski. Niestety, mimo wpadających z sobą w kontrast kolorów jego upierzenia – czerwieni, czerni i bieli – trudno wypatrzyć go w gęstym listowiu koron drzew, poza które dzioba raczej wyściubiać nie lubi. Poza tym odniosłem wrażenie, że gdy tylko dojrzy, dajmy na to takiego jak ja natrętnego stacza z lornetką, amatora przyrody, to bawi się zaistniałą sytuacją – lubi wpuszczać człowieka w maliny. Dając obserwatorowi nadzieję na jakiś spektakl, sfruwa pod osłoną liści na niżej położone piętra gałęzi, po czym… ni stąd, ni zowąd pogwizduje już sobie z czubka któregoś z drzew. I to za naszymi plecami. I tak w koło Macieju. Na szczęście ten żartowniś traci czasami czujność. Zapomina się, gdy zaczyna odśpiewywać swej wybrance arie. Trochę cierpliwości. Da się gagatka podejść. Piotrek