Zając wpadł do bramki szkolnego boiska pod Łowiczem. Zaczepił się głową o sznurek siatki bramkarskiej i ani wte ani wewte. Siedział tak biedak. W mieście coraz łatwiej o szaraki. Bo ani tu za wiele drapieżników, ani myśliwych. Krótko mówiąc – bezpiecznie. Piotrek PS Potrząsnąłem mocno siatką, zając najadł się przy tym trochę strachu, ale w końcu mógł pójść w długą…