O ile nawet po obfitych opadach śniegu ptactwo potrafi dogrzebać się jakoś do ziemi i znaleźć nasiona traw, drzew, to już po przymrozkach ten śnieg zamienia się w twardą skorupę, a przy odwilży – w lód. Co gorsza, najbardziej wygłodniałe osobniki, które podejmują karkołomną próbę znalezienia pożywienia na otwartej przestrzeni, stają się łatwym celem dla drapoli – lisów, myszołowów. Na zdjęciu samiec bażanta. Piotrek