Gniazdo bociana czarnego widziałem raz w życiu i to tylko dlatego, że zostałem pod nie podprowadzony. Ledwie widoczna badylowa wiecha usytuowana była na rozłożystym drzewie w gęstym podłęczyckim lesie. Stercząc pod nim w półmroku i brodząc po łydki w wodzie i błocie, broniłem się przed komarami, jak umiałem. Jednakże trudniejszy do zniesienia okazał się kac moralny, jaki dopadł mnie, gdy tylko dojrzałem dwie główki młodych. Będąc intruzem w świecie tak rzadko występującego ptaka, powoli wycofałem się na skraj lasu… Bociana czarnego, w przeciwieństwie do białego – naszego narodowego i wszędobylskiego, którego uważa się za symbol szczęścia, płodności i Bóg wie czego jeszcze – kojarzono niegdyś z czystym złem. Nazywano go czartem, lichem leśnym i upatrywano w nim przyczyny nieszczęść wszelakich. Na zdjęciu: mama. Piotrek