W poprzednim numerze pisałem o dzięciołach, które do uprawiania wysokopiennej wspinaczki używają swoich ogonów. Podpierają się nimi, żeby nie wywinąć orła. Lecz dzięcioł to nie jedyny gatunek, który używa tzw. podpórki. Taką technikę wchodzenia po pniu opracowały też pełzacze. Ale to w sumie nic w porównaniu z tym, co wyczynia ich kolega z drzewa – kowalik. Wydaje się, że dosłownie spaceruje po pniakach! Nie dość, że wchodzi, to jeszcze schodzi. I to głową skierowaną w dół! Co najciekawsze, nie podpiera się przy tym ogonem, a to unikalna w ptasim świecie zdolność. Badacze mówią, że na takie akrobacje pozwala kowalikowi specyficzna budowa nóg; chociaż tak na oko, to ja nie widzę specjalnych różnic między kończynami tych trzech gatunków. No ale jednak coś w tym musi być… Na zdjęciu (od lewej): dzięcioł, pełzacz i kowalik. Piotrek