Dzięcioł od rana do wieczora ciężko pracuje – przecież trudno nie nazwać pracą ciągłego walenia dziobem w drzewa. Wydłubuje z pni robale i je zjada. Nie lubi mieć przy tym konkurencji. Dlatego zawsze pod koniec dnia, zanim poleci spać do dziupli, siada jeszcze na wierzchołku wysokiego drzewa i wydaje dziwaczne (terytorialne) głosy. W zależności od gatunku: poskrzekuje, pogwizduje, a dzięcioł czarny (na zdjęciu) to akurat śmiesznie piszczy, dosłownie jak taka gumowa zabawka dla psa. Daje tym samym do zrozumienia, że wszystkie drzewa w promieniu kilkuset metrów należą tylko do niego. I na ogół inne ptaki przestrzegają wytyczonych w ten sposób granic. Zdarzają się też niespodzianki: wypoczęty, gotowy do pracy dzięcioł tuż nad ranem wyszedł ze swojej dziupli, a tu – kolega. Spalskie lasy. Piotrek