Dzioby. Są różne, w zależności od kulinarnych upodobań ich właścicieli. Te kulików – długie i wygięte w łuk – ułatwiają tym ptakom chwytanie mięczaków. Choć najlepiej z wyciąganiem robali z ziemi radzą sobie jednak rycyki z równie długimi, aczkolwiek już zupełnie prostymi dziobami. Dysponentami instrumentów dużo mniej okazałych, ale równie intrygujących jak u wyżej wymienionych gatunków, są żołny i dudki. Te pierwsze potrafią chwytać pszczoły i osy, natomiast drugie lubią zjadać największe, przez co i najobrzydliwsze owady występujące w Polsce – turkucie. Dudek nakłuwa dziobem ziemię i jak natrafi na takiego delikwenta, to z radości aż pióra stają mu na głowie dęba. No i są też dzioby zakończone hakami – jak u kormoranów – ułatwiające chwytanie ryb. Albo takie jak u drapieżnych pustułek czy gąsiorków. Nie sposób nie wspomnieć o krótkich dziobach, takich jakie mają potrzosy i żółciutkie trznadle. Do łapania pająków albo gąsienic większych im nie trzeba. Najbardziej podobają mi się gęsie dzioby. Naszpikowane drobnymi ząbkami przypominają brzeszczoty. Przydatne przy ścinaniu traw. Piotrek