Prawie jak koliber

W poprzednim numerze ANGORY napisałem o polskim kameleonie, pająku, który potrafi zmieniać ubarwienie. Tym razem zrobiłem zdjęcie polskiego kolibra. Tak, tak! Bo takiego też u siebie mamy! Fruczak gołąbek! Co prawda to nie ptak, tylko motyl, ćma. Ćma, która zamiast skrywać się pod osłoną nocy, kąpie się w najlepsze w promieniach słońca. A jak ktoś po raz pierwszy spotka takiego owada, to rzeczywiście może pomylić go z tym właśnie słynnym egzotycznym ptakiem rodem z Ameryki Południowej. No bo nasz fruczak tak samo jak koliber zawisa nieruchomo w powietrzu nad kielichami kwiatów i spija z nich nektar. Nie ma, rzecz jasna, dzioba, tylko specjalną długą trąbkę ssącą, którą rozwija jak strażacki wąż. I jeszcze trochę encyklopedycznej statystyki: fruczak gołąbek ma około 4 cm rozpiętości skrzydeł i jest jednym z najlepiej latających motyli na świecie. Silne skrzydła pomagają mu rozwijać prędkość nawet 50 km/godz.! Gdy zawisa w powietrzu, jego skrzydła uderzają z częstotliwością 5 tys. uderzeń na minutę, czyli mniej więcej 83 razy na sekundę!!! Piotrek