Jest ich jak okiem sięgnąć… Gęsich głów wystaje znad ziemi więcej niż źdźbeł trawy. Ogromny dywan naszpikowany nieskończoną liczbą par oczu świdrujących całą okolicę. Od czasu do czasu spoglądają też i na mnie. Jestem na tej łące obcy. Dziwnie wyglądam i dziwnie się zachowuję. Czuję, że każdy gwałtowniejszy ruch z mojej strony mógłby być odebrany opacznie i nie wiem, co by się wtedy stało. Kilkanaście ptaków ląduje, a kilka wzbija się do lotu… Staram się więc stać na baczność, ale odnoszę wrażenie, że cały ten dywan przesuwa się po milimetrze w kierunku widnokręgu… Odchodzi. To ciasny kadr całości doliny Bzury pod Siemieniczkami. PIOTREK