Ani w listopadzie, ani w grudniu ubiegłego roku, podobnie jak w styczniu tego roku, zimy w centralnej Polsce w zasadzie nie było. Przez cały ten czas utrzymywała się wiosenno-jesienna pogoda ze średnią temperaturą 2 – 5°C. No, tylko nocą było czasem na minusie. Choć raz, 29 stycznia, królowa śniegu nieźle nas zaskoczyła. Łódź ugrzęzła pod tonami białego puchu. Ale tylko na jeden dzień, bo już następnego znów przyszła jesień, tzn. wiosna. 3 lutego, rozkoszując się 10°C, wybrałem się na ryneczek na zakupy. Z daszków sklepowych wiat usłyszałem popiskiwania gołębich wyrostków. Jaja były wysiadywane przez 15 – 20 dni. Rodzice karmią je teraz tzw. ptasim mleczkiem, co potrwa jeszcze z 4 tygodnie. Ptasie mleczko to płynna wydzielina zwracana z wola – z uwypuklenia… z takiej kieszonki w przełyku ptaków, w której gromadzony pokarm rozmięka, pęcznieje. Nie ma zimy! Coś w przyrodzie pękło. Piotrek