W śmietniku…

Jeż rodzi się od razu z kolcami. Ma ich wtedy na sobie niewiele, bo coś około 100 sztuk mięciutkich igiełek, które szybko twardnieją. Średniej wielkości młodziak ma ich na sobie już 5 tysięcy. Natomiast dorosły osobnik dysponuje bronią 7 – 8 tys. ostrych i twardych jak krawiecka igła kolców! Oczywiście, że nie ma się co równać z liczbą 100 tys. sztuk włosów na naszych głowach, ale za to dzięki specjalnym podskórnym mięśniom jeż potrafi swoje włosy – o! przepraszam, kolce – nastroszyć na zawołanie, i to w taki sposób, że szpic każdego z osobna jest zwrócony w innym kierunku – tak żeby odpowiednio bardziej ukłuć potencjalnego napastnika. Ponoć w dawnych czasach ludzie zabijali jeże i z prochów tylnej ćwiartki tułowia zwierzęcia zmieszanych ze smołą (!) robili mikstury na porost włosów! Jeż to nocny łowca. Zajada się różnymi robalami. Ale akurat tej nocy, kiedy ten mój – ze zdjęcia – wyszedł z ukrycia na polowanie, ściął ostry mróz. Pewnie dlatego postanowił ukryć się w śmietnikowej pergoli. Skierował w moją stronę broń i łypał malusieńkim oczkiem… Piotrek