Konkurs (nie)piękności

Autorzy artykułów o ptakach zawsze pieją nad ich urodą, śpiewem albo zdolnościami. A gdyby tak darować sobie konwenanse i napisać parę słów o ptasiorze najbrzydszym?! O najbrzydszym występującym w Polsce. Jeśli byłbym w jury konkursu na ptasią niepiękność, moją kandydatką na podium z pewnością byłaby… kapturka! Boże! Nie dość, że toto takie nijakie, popielatoszare, to jeszcze ni w pięć, ni w dziewięć musi nosić taką myckę, mycunię na głowie: czarną – samiec, rdzawą – samica. Dlatego jeśli komuś wróbel wydawał się dotąd szary, bury, pospolity, nieciekawy, to niech wiedzą państwo, że przy kapturce to mimo wszystko prawdziwy z niego przystojniacha. Kapturka uwielbia tereny leśno-parkowe. I zazwyczaj, jak człowieka nachodzi ochota na spacer, na odpoczynek na łonie natury, to wtedy, no… ta zaczyna swoje „tju, tiju tiju!!! tzz, tzzz”. Nie można tego nazwać śpiewaniem. Pjuka, trzeszczy. Dość głośno. I jest w tym uporczywa do bólu. Głowy. Piotrek