Ptasie apartamenty

Zawsze znajdzie się jakiś ambitniejszy ptaszek (mam tu na myśli ptaszynę, no, z gatunku tych drobnych – wróblowatych), co zamiast małej, skromnej dziupli wybierze sobie, a jakże, wypasioną – na przykład ubiegłoroczną po jakimś dzięciole. Tylko że przy większej dziupli większa odpowiedzialność. W „apartamencie” pisklętom żyje się lepiej, ale przez wielki otwór, wlot do niego, niestety w każdej chwili może zajrzeć kot albo sroka i… wiadomo – nieszczęście. Uchwycony przeze mnie na zdjęciu kowalik, na razie szczęśliwy właściciel dużego lokum, zabudowuje wejście do swojej dziupli gliną, przeważnie błotem. Prowizorka. Ma zdać egzamin. Piotrek