Młode kwiczoły. Podloty. A dla matki to pewnie jeszcze cały czas pisklęta, ukochane potomstwo. Najlepiej potrafią wyciągać dzioby po jedzenie. Mamusia spełnia, oczywiście, wszystkie kulinarne zachcianki swoich „maluchów”, jakby same nie radziły sobie z wygrzebywaniem dżdżownic z ziemi… Byki jedne! Bogiem a prawdą, między nimi a dorosłymi osobnikami nie widać właściwie żadnej różnicy. No i cóż, mama wkłada sraluchom do dziobów te ich smakołyki… Jak wkłada jednemu, to drugi bacznie się temu przygląda, kontroluje. Zazdrości. I bywa, że jest jeszcze przy tym awantura. Piotrek