I to dużo, dużo częściej niż ptasie gatunki z pól, łąk i lasów. Samo przebywanie w wodzie wcale nie pomaga im w utrzymaniu higieny. Żeby mogły sprawnie latać i pływać, ich pióra muszą być nie tylko bardzo czyste, ale też mieć właściwości wodoodporne. I taka kaczka na przykład dzień zaczyna jak każdy przysłowiowy wróbel – od prysznica. Woda spływa jej po szyi, poprzez tułów, skrzydła, kuper… Potem szybko przeczesuje mokre piórka dziobem i wyskakuje na suchy ląd, trzepiąc, prężąc się i trzęsąc jak zmokły pies. Z całej siły wachluje skrzydłami. W ten sposób pozbywa się pasożytów i nieczystości. Jak pióra wyschną, precyzyjnie je układa, wygładza. I dopiero wtedy, po całym tym pindrzeniu, kaczka może wziąć się do natłuszczania, można powiedzieć, że do impregnacji swoich piór specjalną substancją wydzielaną z gruczołu kuprowego, która sprawia, że upierzenie nie przepuszcza wody. Stąd zresztą powiedzenie: „Spływa jak po kaczce”. Najwięcej roboty z sobą mają jednak łabędzie. Mają najwięcej piór. Na zdjęciu: łabędzie krzykliwe. Piotrek