Ptasiek

Na gałązce najwyższego drzewa starego sadu siedział Ptasiek. Miał okrągłe oczka, maleńkie skrzydła i potargane piórka. Ptasiek nigdy jeszcze nie opuścił swojego wygodnego gniazdka – aż do wtorkowego poranka.To był jego pierwszy raz. Dumny nabierał powietrza w pierś i delikatnie rozpościerał skrzydła… Momentami prezentował się prawie tak dobrze jak orzełek z wojskowego guzika albo ten z awersu monety. Tylko, niestety, maj tego roku jest zimny i wietrzny. I Ptasiek przy którymś mocniejszym podmuchu spadł z gałęzi. Usadowiłem go tam z powrotem. Ptasiek to tak naprawdę mazurek, ale mówią też na niego polny wróbel. A nazwałem go tak na cześć bohatera mojej ulubionej książki Williama Whartona. Piotrek