To gniazdo perkozów dwuczubych obserwowałem dokładnie trzy lata temu na Stawach Milickich. Samica wysiadywała jaja. Wieczorem złapała mnie burza. Wietrzysko rozkołysało staw i co gorsza, sypnęło gradem. Perkozica dryfowała na gnieździe. Nie opuściła stanowiska. Wyciągnęła tułów, szyję i dziób ku górze i cierpliwie wszystko znosiła. Ale gniazdo podmywały fale. I kiedy było już naprawdę źle, w końcu łaskawie raczył zjawić się samiec. Nurkował po wodorosty i wzmacniał nimi budowlę. Musiał pracować przez całą noc. Zdjęcie zrobiłem rano. Piotrek