10 czerwca około godziny 22 w Łodzi przez okno do pokoju mojego syna wpadł nosorożec. Nosorożec! Z początku tylko leżał na wznak i bezradnie machał nogami, ale po jakichś dwóch minutach udało mu się już stanąć na nogi. I wtedy się zaczęło. Biegał po podłodze. Rogiem przesuwał klocki, samochody. Żona wpadła w panikę… Dostałem polecenie, że mam się go natychmiast pozbyć. Ale przedtem udało mi się zrobić mu kilka zdjęć. Nosorożec, właściwie to rohatyniec nosorożec, jest owadem. Chrząszczem. I to naprawdę dużego formatu. Ma 4 cm wzrostu. O, przepraszam! Długości. I jest piękny. Ten jego róg… Takim może poszczycić się tylko samiec. Niestety, ze względu na nocny tryb życia, jaki te owady prowadzą, trudno je spotkać. No i cóż… chwyciłem nosorożca w palce i wyniosłem pod las – jak kazała żona. Piotrek