Któż nie zna tej rymowanki: „Ślimak, ślimak, pokaż rogi, dam ci sera na pierogi…”. Na takie właśnie nasze zawołanie ślimak powoli wyyychyyyla się ze swojej skorupki – „domku”, a potem wyciąąąga długie czułki, na których końcach znajdują się oooczy. To bardzo sympatyczne i nieszkodliwe stworzenie. Winniczków i dużo mniejszych wstężyków na naszych polach i łąkach jest pełno. Gorzej, gdy człowiek natknie się na pomrowy. Ooo…! Te to już nie wychylają się, nie wyciągają ochoczo rogów. Bo nie mają z czego. To grupa tzw. nagich ślimaków. Pomrów wielki (to ten w plamki) osiąga długość nawet 20 cm. Obrzydlistwo! Występują jeszcze nieco mniejsze: pomrów czarniawy i żółtawy. To szkodniki! Plądrują uprawy rolne, jak chcą. Bo w naturalnym środowisku nie mają wrogów i nie ma kto w wystarczający sposób redukować ich populacji. Piotrek