Srokosz

Skrzydlate drapole zataczają na niebie kręgi. Szybują. Polują. Wypatrują mniej czujnych kuropatw, zajęcy. Niektóre, żeby móc bardziej skupić wzrok, zawisają w powietrzu, zatrzymują się w miejscu – dosłownie. Jakby je ktoś tam na nieboskłonie do czegoś przypiął, o coś zaczepił. Taki manewr umożliwiają im silne skrzydła – szybko nimi wówczas trzepoczą. Wtedy ptaki wyglądają jak motyle. Tak czy siak, obydwie te ich metody na łowy są wyczerpujące. Dlatego poszczególne osobniki, te bardziej śmiałe, przyzwyczajone do widoku człowieka, wolą przysiąść na elektrycznym drucie przy jakimś domostwie i dopiero wtedy spokojnie przeczesywać wzrokiem okolicę. Na zdjęciu drapieżny srokosz wypatrzył zagubioną myszkę. Atakuje! Piotrek