Szpaki, które nie odleciały na zimowiska, harcują teraz na polach. Zebrały się w kilkutysięczne stada, bo wspólnie łatwiej jest im wypatrzyć jakieś pożywienie. Łatwiej jest im też chronić się przed atakami drapieżnych ptaków: myszołowów czy krogulców. W takich sytuacjach wzbijają się w powietrze i stado fruwa to w lewo, to w prawo. Drapieżnik zdezorientowany błyskawicznymi zmianami kierunku ich lotu nie potrafi skutecznie zaatakować konkretnego osobnika i najczęściej rezygnuje. Piotrek