Boimy się pająków. Brzydzimy. Bo łypią na świat kilkoma parami oczu, oplatają ofiary przędzą i wieszają je na nitkach za naszymi kuchennymi szafkami – w swoich spiżarniach. Na potem. Brr! Ale tak, jak to w życiu bywa: „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Pod moim oknem zadomowił się swędosz pajęczarz, który pająków się nie boi. Tylko zjada je ze smakiem! To znaczy akurat dorosłe osobniki swędosza odżywiają się wyłącznie sokami roślin, natomiast pająkami zajadają się jego larwy. W związku z tym ich mamusia stara się jak może, aby dogodzić potomstwu i dostarcza im 3 – 6 pająków dziennie, które są często dużo, dużo większe od niej samej. Paraliżuje je jadem i idąc tyłem, zaciąga swoje ofiary do norki. Swędosz pajęczarz jest wielkości muchy i wydawałoby się, że jest to takie chucherko… Piotrek