Zimą zazwyczaj robi się nam żal ptaków, w związku z czym wybieramy się do sklepu, żeby kupić słoninę. I kupujemy. Taki najładniejszy kawałek, rzecz jasna. Wywieszamy ją czy to na balkonie, czy to na jakimś drzewie, nieważne. Zapracowani, zabiegani, zazwyczaj po upływie miesiąca, dwóch miesiącach dostrzegamy w końcu, że nasza słonina dynda na drucie w stanie prawie nienaruszonym. Ptaka ani widu, ani słychu. Dlaczego?! Głupie ptice nie mają zaufania?! Boją się? – Otóż ptaki chyba jednak nie są aż tak głupie. Po prostu nie lubią nieświeżej słoniny. I żeby zaskarbić sobie to ich zaufanie, to do mięsnego po słoninę powinniśmy biegać przynajmniej dwa razy w miesiącu. Możemy też oczywiście zrobić sobie zapasy w zamrażalniku. Koniecznie jednak trzeba pamiętać, żeby zdejmować im tę starą i wywieszać świeżuteńką. Nieświeża staje się dla ptaków zwykłą trucizną. I tyle. Ptaki przekazują jakoś między sobą informację o ludziach, którzy mają dobre chęci. Jak? Nie wiem. Ale przekazują. I w końcu przylatują. I potrafią się odwdzięczyć. Na zdjęciu wróbelki. Piotrek