Poznały się podczas odwilży. Przy kałuży. Zechciały założyć gniazdo. Pewnie mogłoby być pod blaszanym parapetem osiedlowego bloku, ale miejsce znalazło się pod dachówką domu. On znosi źdźbła trawy na wyściółkę, a ona zalotnie podryguje na rynnie i subtelnie trzepocze skrzydełkami. Jest dużo miłosnych uniesień. Ale te igraszki niedługo się skończą. Wyklują się młode. Parka wróbli będzie musiała bez przerwy chwytać owady. I sprzątać gniazdo. Zaczną się kłótnie z innymi wróblami – sąsiadami. Ćwir! Ćwir! Ćwir! Ćwir! A właściciele domu nie będą mogli spać już od 6 rano. Piotrek