Większości wszystko przychodzi trudno; większość o wszystko musi walczyć i na wszystko ciężko zapracować. Natomiast tym, co z góry są już obrośnięci w kolorowe piórka, wszystko idzie jak po maśle. Nawet jedzenie podstawia im się pod dziób albo też samo im tam wpada… (tak jest zarówno w świecie ludzi, jak i u ptaków). Dosłownie! Żołny leniwie wzbijają się w powietrze i lecą, jakby chciały, a nie mogły. Aż dziw, że niepozorne uderzenia skrzydeł utrzymują je w górze. W tym tempie nie dogoniłyby, nie złapałyby nawet muchy w smole. Po pół minuty przysiadają na pierwszym lepszym krzaku, patyku, jakby były nie wiadomo czym umęczone. A są tak kolorowe, że zaciekawione taką feerią barw owady, głównie pszczoły, osy i trzmiele, lądują tuż obok nich albo tylko podlatują na odległość zaledwie 10 cm… PIOTREK