Kolejki ptaków…

Na mojej ulicy tworzą się dosłownie kolejki ptaków. Każdy osobnik wyczekuje swojego momentu, by swobodnie, bez wszczynania awantur, móc na chwilę frunąć pod włoski orzech, który rośnie w ogrodzie niezamieszkanego domu. Ptaki – już z orzechami w dziobach – tworzą kolejne grupy, czekając na dogodne dla siebie miejsce do zrzucania ich z wysokości. A są to: albo jakaś gałąź rosnącego nieopodal wiązu, albo najlepiej nadające się do tego celu szczyty latarnianych słupów, które dają niemalże stuprocentową pewność, że orzech uderzy o  betonowe płyty chodnika. Niektóre ptaki decydują się zrzucać zdobycz w trakcie lotu – wprost pod koła przejeżdżającego samochodu. W ten sposób powstają orzechowe naleśniki! Tak czy inaczej, do roztrzaskanych lub rozjechanych smakołyków podlatuje najwięcej zainteresowanych, bo wtedy nie wiadomo już, która część orzecha należała pierwotnie do znalazcy. Na zdjęciu (od góry): gawron, kawka, wrona. Piotrek