Ptasia wiśnia – znana też jako ptasia czereśnia albo dzika wiśnia – ma to do siebie, że potrafi wyrosnąć niemalże wszędzie: zarówno na poboczach najbardziej naćkanych samochodami miejskich ulic, jak i w zachwaszczonych i dawno już zapomnianych przez człowieka wiejskich zagrodach. Ale też często można się na nią natknąć w samym środku lasu. Ma nieduże liście i owoców zwykle mało, a te, co są, to takie o średnicy jednego centymetra – o tzw. cienkim miąższu (większość owocu wypełnia pestka). I choć smak tego miąższu jest cierpki, nieciekawy, to przepadają za nim ptaki, które połykają oczywiście wszystko jak leci, w całości. I po jakimś czasie, gdy ów owoc, o przepraszam, a raczej jego pestka, znów może cieszyć się światłem dziennym, to wiadomo – spada gdzieś tam… na glebę. I gdy trafi się jej żyzna (ptasia wiśnia wymaga dobrych warunków glebowych), wyrasta z niej drzewo… W Polsce trafiają się takie kilkunastometrowe okazy – nawet do 20 m wysokości. Ci, co wiedzą, uprawiają ptasie wiśnie specjalnie, bo z tych niby mikrych owoców wychodzą smaczne soki, nalewki, przetwory. Piotrek