Nie każdy lubi pająki. Wiele osób wręcz się ich brzydzi. Albo boi. Choć nie oszukujmy się: bardziej chyba i jedno, i drugie. Dlatego kiedy podczas rodzinnej kolacji spod fotela albo zasłony na środek salonu wychodzi nam nagle ON (!), to każdy odruchowo chwyta za gazetę. Albo za klapka. I JEMU już wtedy nie pomoże żadna z przeczytanych przez nas lektur o NIM: że jest przecież pożyteczny, bo wyłapuje natrętne komary i muchy roznoszące wszędzie zarazki, poluje na meszki, obślizgłe rybiki w toaletach i w ogóle… W przypływie emocji jakoś zapominamy o tym wszystkim… i włochacz zostaje rozgnieciony! A kątnik domowy – jak sama nazwa sugeruje – włazi nam do mieszkań. I będzie właził. Kątniki przyciąga bijące spod naszych drzwi ciepło. Ale nie tylko to… Jesienią coraz wcześniej robi się ciemno, więc coraz wcześniej zapalamy światło. Do światła z kolei ciągną owady, a do owadów – pająki. To niekończąca się spirala: ciepło – światło – owady – pająk – klapek… Podobno pająki odstrasza zapach mięty, octu i cytryny. Ale czy warto sięgać po tę chemię? A po klapka? Piotrek