Nikt z przechodniów – mieszkańców Rozprzy w woj. łódzkim – nawet nie zauważył, że na podmokłych polach ciągnących się wzdłuż alei 900-lecia, tj. kilkaset metrów od remizy strażackiej, obok sklepu Dino, aż po stację kolejową, patrol łęczaków wycinał wszelakie robactwo w pień. Miejsce przy miejscu łęczaki nakłuwały dziobami ziemię i połykały m.in. młodziutkie (a im bardziej młode, tym bardziej żarte i wredne) tzw. nagie ślimaki, czyli pomrowy, które szykowały się, by wylec wieczorkiem na pobliskie ogródki: na sałatę i na liście ozdobnych kwiatków. Zajadały się też larwami komarów. Mieszkańcy Rozprzy mogli spać spokojnie. Piotrek