Mimo że ptaki nie mają małżowin usznych, a wlot kanału słuchowego jest u nich zwykle przykryty grubo piórami, to słuch mają… doskonały (!). Dla przykładu: My, ludzie, rozróżniamy następujące po sobie dźwięki, jeśli są one rozdzielone pauzą trwającą około jednej setnej sekundy, natomiast ptaki potrafią wychwycić, odebrać, odczytać dźwięki, jeśli jest między nimi zaledwie jedna tysięczna sekundy przerwy! Innymi słowy: te piękne ptasie popisy śpiewu, czasem tylko krótkie rozmowy – świergolenia – zapewne w wielu przypadkach brzmią zupełnie inaczej niż to, jak My je słyszymy. Bo My słyszymy tylko wersje okrojone: „kuku, kuku!”, „sofija, sofija!”… W takim razie wyobraźmy sobie, co muszą przeżywać ptaki w sylwestra?! Bo fundujemy im przecież setki, tysiące nakładających się bez przerwy na siebie dźwięków, pogłosów: „pif-paf! pifffpaffffff!!!”, które to są dla nich prawdopodobnie… istną torturą! Na zdjęciu: sowa uszata, u której – wydawałoby się – uszy wcale nie są uszami (tylko piórkami). Piotrek