Sadzawka przy ruchliwej wiejskiej drodze. Terkoczące rolnicze maszyny. Patrzę i oczom nie wierzę. Na pałce trzciny, jakby nigdy nic, buja się ptak z wąsami, czyli wąsatka. Znaczy się samiec, bo, rzecz jasna, płeć przeciwna nie ma wąsów. Sięgam po aparat, ręka drży mi na spuście migawki. Robię klik! I tyle dobrego. Sekundę później usłyszałem metaliczny głos tego ptaszka, coś jakby „ding ding”, i wąsatka odleciała. To znaczy odleciał. Wąsatki zajadają się nasionami trzcin, gdy zaczyna już brakować owadów. Piotrek