Mały

Jak się wykluł, to mama i tata prześcigali się we wkładaniu mu do dzioba robali. Po dwóch tygodniach takiego ciągłego uwijania się wyszedł w końcu z gniazda, prawdopodobnie z ubiegłorocznej dziupli po jakimś dzięciole, i zaczął bacznie obserwować świat. Przez kolejne dwa tygodnie rodzice nadal podtykali mu smakowite owady, aż smyk w końcu się usamodzielnił. Właśnie w tym okresie jego życia go sfotografowałem. Ganiał za zdobyczą po polach na skraju lasu. Dorosły osobnik pleszki zjada około dwudziestu gramów owadów dziennie. To jest około pięciuset, sześciuset much. Hipotetycznie zmniejszenie tych racji żywnościowych do połowy oznaczałoby dla tego ptaszka śmierć. Dlatego to, czy młody poradzi sobie w życiu, zależy raz od instynktu, dwa – od szczypty szczęścia, ale też od tego, czego nauczył się przez te ostatnie dwa tygodnie, gdy obserwował rodziców. W naszym świecie, w życiu ludzi, jest przecież podobnie. Piotrek