Przepis na życie

O tym, dlaczego kura nie zawsze chce ciągnąć z ziemi robaka i nie potrafi pofrunąć jak na ptaka przystało, a także dlaczego kurczak wykluwa się z rogiem jak u nosorożca, a jego tata pieje nad ranem. Otóż jest taki przepis: dżdżownica = białko = duże i smaczne jajko. Na święta! Z tym że jak kura zaczyna kwo, kwo, kwo, kwoczeć, czyli staje się kwoką, to w głowie jej tylko wysiadywanie. Staje się przy tym tak bardzo wybredna, że nie podchodzi jej wtedy nawet najtłustszy robal i trzeba jej podsypywać ziarna. Aż w końcu… z dogrzanych matczynymi piórami jaj wykluwają się słodkie kurczęta z ostrymi naroślami na dziobach – czubkami, które działają trochę jak otwieracze do puszek. Tylko że te są do jajek. Młode nacinają nimi skorupki od środka i pchają co sił w nogach… A kogut pieje! Tylko że nie ze szczęścia, ale z powodu własnej buty. Jest taki dumny z tych swoich piór! Co z tego, skoro Wielki ON i jego ONA nigdy nie odlecą do ciepłych krajów. Nawet na wakacje. Bo ciągle im tylko te jaja w głowach, a skrzydła zapomniały… Są zbyt małe. Może kury poświęciły się dla NAS? Piotrek