Turkuć podjadek. Jak ktoś go nie zna, to przedstawiać specjalnie nie trzeba. Wygląd mówi sam za siebie. Jego nazwa też dużo mówi, bo rzeczywiście ten owad lubi sobie podjeść – m.in. korzenie w ogródkach. Jednak nie o samym turkuciu chciałem pisać, tylko o jego cenie na wędkarskim rynku: taki wypasiony 6-centymetrowy kosztuje na OLX 10 złotych za sztukę, lecz zazwyczaj sprzedawany jest po kilka sztuk w paczkach. Za stówkę. Żywy oczywiście. Drogo, bo raz – jako przynęta – jest ponoć pewniakiem na branie suma, a dwa – nie tak łatwo go znaleźć. Większość swojego życia turkuć spędza w ziemi. Zresztą nawet jak jest okazja go chwycić, to potrafi człowiekowi nieźle skaleczyć palec. Gryzie znaczy się! I nikomu go nie żal. Wszyscy mają go za wielkiego pasożyta. Ale przecież korzenie to on tylko podjada, a pędrakami i ślimakami, które należą do największych szkodników w naszych uprawach, to nie kto inny, tylko ON – turkuć podjadek – wręcz się zajada! Szkoda mi turkucia na haku. Piotrek