Z życia muchy

Nikt nie lubi natrętnych obrzydliwych much. Jak usiądzie taka na człowieku, to można się już tylko domyślać, gdzie i na czym mogła siedzieć wcześniej… A w kupie siła (!) – zdają się krzyczeć do nas muchy i – mimo wymyślnych lepów i łapek do ich zabijania – one nadal robią swoje… Niedługo silne promienie słońca uderzą w szyby naszych okien. Wtedy od razu – jakby znikąd – pojawią się też i ONE! A skąd? Ze szparki w dachu, spod naszego łóżka, spod drzwi, z zakamarków framugi, zza szafy i zza doniczki kwiatka… Chcąc nie chcąc pozwalamy tym owadom uciąć sobie u nas zimowego komara. Niby każda mucha przeżywa na tym świecie tylko kilka tygodni, więc długa zima powinna je wykończyć, ale jesienne pokolenie tuż przed mrozami jakoś tłumi swoje funkcje i procesy życiowe, ograniczając je tylko do podstawowych, a to – można powiedzieć – spowalnia proces muszego starzenia się. Muchy z jesieni żyją więc kilka miesięcy! I na wiosnę tylko w ptakach nadzieja! I w pająkach! Piotrek