Rodzina…

Na pierwszy rzut oka to pustułcza sielanka rodzinna: troskliwi rodzice przy gnieździe; mama pochyla się nad wciąż upominającymi się o jedzenie młodymi, a tata, wczepiony szponami w tynk starej łódzkiej kamienicy, zamyka kompozycję całego obrazka. Przygląda się pociechom i żonie od dołu, można powiedzieć, że z żabiej perspektywy. Wszystko pięknie, ładnie, ale proszę mimo wszystko skupić wzrok na jednym szczególe po prawej stronie wlotu do „dziupli”… Nie tak łatwo zauważyć wystającą z gniazda nogę martwego już braciszka, a może siostrzyczki tych piskląt. Nie tak łatwo, bo jest już wkomponowana w wyściółkę gniazda. Ewentualnie reszta malucha została przygnieciona albo po prostu zjedzona. W tym świecie wygrywa silniejszy. Piotrek