Wiosna? Ach, to ty! Nie ma się z czego cieszyć – przecież niedługo znów zacznie się to ciągłe: przyleć!, napraw!, upoluj!, przypilnuj!, uprzątnij w gnieździe! Bo mężczyzna – o, przepraszam, samiec – jakiegokolwiek gatunku to jest zawsze tak zalatany, że w zasadzie wiosną nie ma czasu się nacieszyć. A TEN rybitwy białowąsej jest w szczególnie nieciekawej sytuacji – najczęściej to ON poświęca więcej czasu i energii na wychowanie piskląt, a jakby tego było mało, to samica w pewnym momencie GO opuszcza, pozostawiając partnerowi dalszą opiekę nad potomstwem. Nieładnie! Na zdjęciu: PRAWDZIWY TATA z zestawem naprawczym wciąż rozbijanego przez wiatr i fale gniazda, które dryfuje gdzieś na zdradzieckich wodach bagna. Piotrek