Bynajmniej nie za to, że na okrągło pożerają ryby, ani też nie za odstręczający ponury wygląd. Nie cierpię ich za to, że są zanadto czujne. Żeby obserwować ciekawsze dla mnie gatunki ptaków, niestety, najpierw muszę oszukać czujność tych wścibskich ptaszydeł. Bo oczywiście zawsze jakieś musi sterczeć w korycie rzeki i czyhać na ryby! Wystarczy trzask gałązki – i siwa podrywa się do ucieczki. A w ślad za nią to już cała reszta podenerwowanego ptactwa. Na zdjęciu: obżarte czaple odpoczywały na polu (zauważyły mnie). Piotrek